Archive for February, 2011

Jak była część pierwsza to i przyszła kolej na część drugą :) Dziś pochwalimy się zdjęciami jakie wykonalismy podczas dalszej podróży po Tajlandii, a dokładniej po Pattaya oraz wyspie Koh Chang.

Pattaya…wielu ludzi omija ją z daleko, uważając, że jest to miasto przepełnione chaosem, brudem, komercją itp itd…hmmm szczerze niepotrzebnie.. Pattaya może nie jest miastem w jakim chciałoby się spędzić 2 tygodniowy urlop, który miałby na celu spokój, ciszę, błogość, itp itd… Pattaya jest bardziej dla osób potrzebujących ludzi, imprez, kolorów, światełek, muzyki i nocnego życia przepełnionego pięknymi Tajkami :) Hotel przy hotelu, tłumy ludzi spacerujących po ulicach, siedzących w pubach, masa pięknych Tajek zapraszających do barów na piwo, jak również na różnego rodzaju pokazy erotyczne, co nie jest niesmaczne jak wielu uważa..naszym zdaniem nawet jest to mniej inwazyjne niż np na osławionej czerwonej dzielnicy w Amsterdamie ;) Poza tym coś co po prostu trzeba zobaczyć będąc w Pattaya to Alcazar Show! Alcazar Show to przedstawienie pełne kolorów, przeróżnych scenografii, a przede wszystkim pięknych kobiet! No może nie do końca kobiet…od kobiet różni ich jeden mały szczegół anatomiczny, który szczerze mówiąc umyka w świadomości, gdy się na nie patrzy..w wielu przypadkach widownia siedzi i się zastanawia czy to na pewno facet, przecież to niemożliwe, jest zbyt piękna! Zbyt idealna! A jednak…. :) Alcazar Show to osławiony na całym świecie najlepszy pokaz transwestytów, który polecamy wszystkim! Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach…czy oni nie są piękni?? Oprócz urody występujących pozazdrościć można dopracowania przedstawienia, szybkich przejść, zmian naprawdę sporych scenografii, całe przedstawienie sprawiało wrażenie bardzo profesjonalnego.

Co jeszcze o Pattaya…może skąd to miasto zdobyło taką sławę? Otóż wszystko zaczęło się od tego, że Pattaya była wioską rybacką, miejscem gdzie stacjonowały wojska amerykańskie podczas wojny w Wietnamie, to właśnie to wpłynęło na dalszy rozwój Pattaya a przede wszystkim pierwsze co wypromowało Pattaya to sex, to właśnie on sprawił, że Pattaya stała się stolicą sex turystyki w całym regionie Azji południowo-wschodniej i co nadal można zauważyć na ulicach tego miasta. Coś co jeszcze można zauważyć spacerując po Pattaya to mieszane pary, Tajki i Farrangowie, czyli zagraniczni…a w szczególności właśnie byli żołnierze, którzy pamiętają jeszcze Pattaya za czasów ich stacjonowania w tym mieście. Można odnieść wrażenie, że nie potrafili odnaleźć się w swoim dawnym ułożonym świecie i pozostali w Tajlandii, ze swoimi pięknymi Tajkami, pod palmami, gdzie żyją, mają dzieci i jedyne co to ilość tatuaży na ciałach przypomina o dawnych chwilach związanych z tym miastem.

Ponadto nad Pattaya unosi się zapach jedzenia, głębokiego oleju i przepychnych soków mandarynkowych, które na każdym kroku można kupować za 20 Batów (2pln) świeżo wyciśnięte i zmrożone…hmmmm pycha! Nigdzie indziej niestety ich już nie mogliśmy znaleźć…a był to jedyny napój, który tak cudowni chłodził i zaspokajał pragnienie w te upalne dni.

W Pattaya, a dokładnie godzina drogi łodzią od niej, postanowiliśmy sprawdzić jakie są warunki dla nurków, ale niestety zawiedliśmy się. Bardzo dużo obumarłych raf, woda dosyć zanieczyszczona, brak kolorów, brak ryb jakie dotąd widywaliśmy w wodach Synaju…a szkoda, bo wzięliśmy ze sobą specjalnie obudowę podwodną Nimar, żeby móc trochę poszaleć ze zdjęciami i filmem…ale niestety zabrakło nam pola do popisu :( Jedyny plus to, że mieliśmy możliwość sprawdzenia obudowy i sprawdziła się świetnie we wszystkich warunkach! :)

Ostatnie trzy dni naszego pobytu w Tajlandii spędziliśmy na wyspie Koh Chang. Dopiero tam mielismy chwilę na nudę, opalanie się, piasek, słońce i gorącą morską wodę :) Nic tylko się błogo opalać, kajakami dopływać na sąsiednie wyspy a wieczory spędzać w barach przy plaży i zajadać się miejscowymi przysmakami, popijając piwko Chang :)

Koniec naszego pobytu uwieńczył 33h powrót do Warszawy…….tak…..nie mam pojęcia kto z biura podróży ustalał loty, ale nie było to najmądrzejsze rozwiązanie….nie pamiętamy kiedy byliśmy tak wykończeni.. :|

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Część z Was zapewne wiedziała z dostępnych wszem i wobec źródeł, że ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy w Tajlandii :) Zaczniemy od początku…czyli od Bangkoku…

Bangkok, a dokładnie กรุงเทพมหานคร อมรรัตนโกสินทร์ มหินทรายุธยามหาดิลก ภพนพรัตน์ ราชธานีบุรีรมย์ อุดมราชนิเวศน์ มหาสถาน อมรพิมาน อวตารสถิต สักกะทัตติยะ วิษณุกรรมประสิทธิ์, czyli Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit…..najdłuższa nazwa miasta jaką kiedykolwiek słyszeliśmy, nieprawdaż? I słusznie, gdyż jest to najdłuższa na świecie nazwa geograficzna dodana nawet do księgi rekordów Guinessa! Oznacza ona Miasto aniołów, wielkie miasto, wieczny klejnot, niezdobywalne miasto boga Indry, wspaniała stolica świata wspomaganego przez dziewięć pięknych skarbów, miasto szczęśliwe, obfitujące w ogromny Pałac Królewski, który przypomina niebiańskie miejsce gdzie rządzi zreinkarnowany bóg, to miasto dane przez Indrę, zbudowane przez Wisznu .

W Bangkoku spędziliśmy jedynie 1,5 dnia, ale staraliśmy się je spędzić jak najbardziej aktywnie, żeby jak najwięcej zobaczyć (o ile się da wiele zobaczyc w ciągu 1,5 dnia…)…Zaraz po przylocie do Bangkoku o godz. 19:00 i dotarciu do hotelu, rzuciliśmy bagaże w pokoju i wyruszyliśmy na miasto…po co marnować wieczór, jeśli można już po części zasmakować tajskiego klimatu.. ;) Pierwsze co się nam bardzo spodobało po wyjściu z lotniska były tax’ówki! A dokładnie ich przeróżne mocne kolory, światełka, niczym z filmu “Tokyo drift”! :) Dalej z hotelu poprosilismy taxówkarza aby zabrał nas w jakieś fajne wg niego miejsce, gdzie można posmakować tajskiego życia i ulicznego jedzenia……zabrał nas do restauracji, gdzie oczywiście dostałby prowizje gdybyśmy tam zjedli..gdybyśmy ;) oczywiście podziękowaliśmy Panu za podwózke…ale nie tego szukaliśmy ;) dalej poszliśmy na nogach…i w sumie zaniosły nas w całkiem fajne miejsce pod wieżą Baiyoke Tower II, gdzie i mogliśmy spróbować tajskich przysmaków, sporządzanych na ulicach, jak również obejrzeć co nieco z zycia w Bangkoku :)

Drugi dzień spędziliśmy pod znakiem zwiedzania tzw. klejnotów Bangkoku, czyli słynącej z olbrzymiego posągu złotego Buddy świątyni Wat Traimitr, dalej Wat Phra Kheo i status Szmaragdowego Buddy. Następnnym naszym przystankiem był Wielki Pałac i Wat Po – najstarsza buddyjska świątynia królewska w Bangkoku z ogromnym posągiem leżącego Buddy – naprawdę robi wrażenie! Kolejną część dnia spędziliśmy na rejsie łodzią po rzece Chao Praya i sieci kanałów prawobrzeżnej części miasta, gdzie oglądaliśmy sobie jak żyją mieszkańcy Bangkoku…szczerze..to miasto wielkich kontrastów..obok przepięknych drewnianych domów z rzeźbieniami, można spotkać ledwo trzymające się na palach 5m2 domki.. Dzień w Bangkoku skończył się po części również na statku, gdzie akurat jedliśmy kolacje, a po czym udaliśmy się na czerwoną dzielnicę Bangkoku, czyli Patpong. Krążą różne opinie o tym miejscu…ale nam szczerze mówiąc nic nie raziło…owszem są piękna Tajki no i Ladyboysi, którzy zapraszają do klubów na Ping Pong show’y itp, ale jakoś nie zauważyliśmy żeby było to nachalne do tego stopnia aby stamtąd uciekać itp…w Tajlandii podstawa to uśmiech i miły stosunek do mieszkańców :) Dzięki temu nie mieliśmy żadnych problemów aby zwiedzić na spokojnie daną dzielnicę i cieszyć się wraz z nimi nadchodzacym Chińskim Nowym Rokiem, co dość chucznie świętowałi grając na bębnach w małych uliczkach i strzelając petardami :) Z Patpong postanowiliśmy wrócić tuk tukiem…mimo, że był to kawał drogi do hotelu, kierowca się zgodził ;) Znów usmiech wszystko załatwił :) A co do przejażdżki tuk tukiem..wszystkim polecamy! Fajna zabawa! :) Choć dosc mocno wieje ;) heh

W kolejnym dniu udaliśmy się już w stronę Kanchanaburi, zaczynając o 7 rano od wodnego targu, który był jednym z najcudowniejszych naszych przeżyć w Tajlandii! Urzekł nas niezmiernie! Najpierw sama droga łodzią przez kanały aby dostać się do targu, a po drodze mijając domy rodzin, które właśnie wykonywały poranną toaletę, jadły śniadania na schodach swoich wodnych domów, dzieci chlustające się w wodzie… Później samo dotarcie na targ wodny…totalny korek! Trzeba było poważnie uważać na ręce, bo łodzie przeciskały się kompletnie ocierając się jedna o drugą nie patrząc na nic…do tego masa sprzedawców na wodzie, a najlepsze co było to smakołyki, które przyrządzali w tych swoich łódeczkach…hmmmmm pycha! Następnie zahaczyliśmy o pokaz węży, który niestety ale bardzo nas zniesmaczył…myśleliśmy, że to będzie po prostu pokaz jak każdy inny bez nie wiadomo jakich niesmacznych sytuacji…a tu…cóż ewidentne znęcanie się nad wężami :/ nie dość tego cała arena niezbyt dobrze chroniona, w pewnym momencie wąż tak skoczył, że prawie wylądował pod moimi nogami, tak że po prostu podskoczyłam i uciekłam na samą górę widowni…jak dla mnie spora przesada ten cały pokaz… Ponadto pokaz polegał na tym jak biedny Tajski mężczyzna uciekał przed jadem węży, w trakcie czego Pan prowadzący opowiadał jak to jego brat kilka lat temu w ten sposób zginął podczas pokazu bo nie zdąrzyli zabrać go do szpitala….ech.. Po drodze zahaczyliśmy również o plantacje palm kokosowych, słynny most na rzece Kwai oraz mieliśmy przyjemność przejechać się na cudownych słoniach :) Dzień zakończyliśmy w dżungli na rzece Kwai gdzie padnięci zasnęliśmy w swoim bungalowie, a małpy skakały nam po dachu :)

Ostatni dzień jaki dziś przedstawimy zaczął się o 6 rano od zwiedzenie wioski Monów…strasznie żałujemy, że byliśmy w niej jedynie kilka minut, moglibyśmy tam zagościć na dłużej gdybyśmy tylko mogli. Następnie powrót do bungalowów odbył się spływem w kapokach rzeką Kwai, co bylo naprawdę fajnym choć dłuugim doświadczeniem ;) No i cóż….nadszedł moment przejazdu do Pattaya po drodze zahaczając o park Erewan gdzie ponoć są najpiękniejsze wodospady w Tajlandii…hmm

No dobrze…chyba już nadeszła pora aby pokazać trochę zdjęc… ;) Miłego oglądania :)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

SEO Powered by Platinum SEO from Techblissonline

Fotograf24.pl on Facebook