Archive for the ‘wakacje’ Category

3 lata temu…

April 27, 2010

Trzy lata temu wydarzyło się wiele istotnych w naszym życiu rzeczy…Otóż trzy lata temu wybraliśmy się ze studentami ZPAFu na fotograficzny plener majówkowy na Podlasie..Zakochaliśmy się w tamtejszych terenach, opuszczonych wioskach, cerkwiach, ciszy, spokoju, pięknych krajobrazach, lasach, domach pozostawionych 20 lat temu bez zamknięcia, a w których nadal można znaleźć łóżka, kalendarze z datą wyjazdu, buty… Podlasie na szczęście nie jest osławione przez turystów..na szczęście, bo właśnie dlatego jest tam tak cudownie…poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, zarówno młodszych jak i tych rdzennych mieszkańców, opowiadających nam historie ludzi, którzy opuścili poszczególne domy zamykając je jedynie na małe kłódki… Wtedy obiecaliśmy sobie, że wrócimy na Podlasie…jeszcze tego nie zrobiliśmy..ale na pewno zrobimy! Będąc na tamtych terenach odwiedziliśmy górę Grabarkę, którą również nazywają górą krzyży, gdzie wykonaliśmy chyba najwięcej zdjęć z całego pobytu, zachwyceni ilością i różnorodnością krzyży..różańców..tablic..

Na stronie dotyczącej góry możemy przeczytać:

“KRZYŻE WOTYWNE

Święta Góra Grabarka nazywana jest także Górą Krzyży – nazwa ta wywodzi się od krzyży ofiarnych z epitafiami pisanymi cyrylicą otaczającymi cerkiew Przemienienia Pańskiego. Krzyże stojące wokół niewielkiej, drewnianej cerkwi stały się symbolem Świętej Góry. To prawdziwy las krzyży, pośród których można jedynie przejść wąziutkimi ścieżkami.

Dziś na wzgórzu wznosi się około 10 tysięcy krzyży — drewnianych, metalowych, kamiennych, małych i wielkich.

Zostały przyniesione lub przywiezione w pielgrzymkach lub przez pojedyncze osoby czy rodziny. Zostawiają je pielgrzymi razem ze swoimi intencjami i modlitwami o zbawienie, przepraszając za popełnione zło, dziękując za otrzymane wstawiennictwo, prosząc o uzdrowienie, duchową odnowę, wyzwolenie z nałogu, o nawrócenie i wiarę dla najbliższych, o zmiłowanie nad tymi co odeszli. Niektóre są wypełnieniem złożonych Bogu przyrzeczeń lub pamiątką po ważnych wydarzeniach, a także dziękczynieniem za okazaną łaskę. Zostały ustawione w imieniu parafii, stowarzyszeń i ruchów, przez przedstawicieli różnych zawodów i instytucji. Za każdym z krzyży, i małym i dużym, kryje się żarliwa modlitwa. Monasterska kronika mieści spisane na swoich kartach wiele ludzkich dramatów i tyleż samo radości, dziękczynienia Bogu za cud doznanej łaski, tych którzy przybywali tu i przybywają, wierząc w przemieniającą moc Pana.

Krzyże tradycyjnie przynoszone są przez wiernych od setek lat. Pątnicy stawiają je obok sanktuarium przez cały rok, jednak najwięcej krzyży przybywa w przeddzień Święta Przemienienia Pańskiego. Co roku w przeddzień tegoż Święta przybywają na Górę Grabarkę prawosławne pielgrzymki z całego kraju – głównie jednak z wschodniego pogranicza Polski.

Wielu spośród pielgrzymów niesie ze sobą drewniane krzyże – większe, mniejsze i całkiem malutkie. Widnieją na nich wypisane w językach słowiańskich prośby lub dziękczynienia. Niektóre z krzyży są przystrojone polnymi kwiatami. Razem z krzyżami pielgrzymi niosą swoje codzienne trudy, cierpienia, błagania, które przedstawiają Bogu w dniu święta Spasa Zbawiciela.

Z roku na rok gęstnieje las krzyży otaczających cerkiew, jak i gęstnieje las zostawianych razem z nimi pątniczych modlitw.

Przybądź więc i Ty ze swym krzyżem…”

My również zostawiliśmy na górze swój krzyż…może jak wrócimy tam za jakiś czas odnajdziemy go..kto wie..a może już jest zastawiony setką innych krzyży…

Ze względu, że na wyprawę zabraliśmy ze sobą jedynie aparaty analogowe, aby nie popadać w rutynę cyfrową…mieliśmy trochę kłopotów z późniejszym ich wywołaniem…. Dzień po powrocie z majówki okazało się, że będziemy mieć dzidziusia…co już zadecydowało, że mogę zapomnieć o staniu godzinami w ciemni fotograficznej…nad czym baaardzo ubolewałam :( Do tego remont w domu, pozbycie się przeciekających koreksów itp itd…

Dziś…po równo trzech latach…mamy w rękach materiał, którego tak bardzo byliśmy ciekawi…oto on:

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Diving in Egypt :)

March 14, 2010

Egipt…można powiedzieć, że miejsce gdzie nie da się nudzić… :) Byliśmy już tam drugi raz i nadal nie wykorzystaliśmy tego państwa wystarczająco… Oczywiście można tam pojechać tylko po to, żeby leżeć na leżaku w przyhotelowym basenie popijając drinki, ale na taki wyjazd proponujemy mniej atrakcyjne miejsca,niewielkie wyspy, bo w Egipcie aż żal nie zanurkować w morzu wśród raf oraz niewyobrażalnie pięknych ryb, zwiedzić Synaj, czy wybrać się na inne wycieczki, których jest naprawdę bardzo dużo w ofercie. W tym roku nastawiliśmy się na wyjazd stricte nurkowy, tak też z 6 dni jakie spędziliśmy w Egipcie, pełne trzy dni poświęciliśmy nurkowaniu. Na niektóre nurkowania zabraliśmy ze sobą aparat, dzięki czemu mogliśmy się troszkę pobawić fotografia podwodna :) Niestety nie zawsze było nam wygodnie z aparatem na 18m pod wodą, ale mamy nadzieję, że to co zaraz obejrzycie jest wystarczające na nasze, w sumie początki, nurkowania :)

Przy okazji tematu nurkowania w Egipcie chcielibyśmy podziękować ekipie Desert Rose z Sharm El Sheikh, a w szczególności Hazem’owi i Mohammed’owi, naszym podwodnym opiekunom oraz Ali Babie, który to 2 lata temu namówił nas na nasze pierwsze w życiu nury! :) Jesteście genialni! I życzymy Wam samych zadowolonych klientów takich jak My :) heh A wszystkim, którzy się boją nurkować z egipskimi firmami….mówimy…nie bać się! Naprawdę! My drugi rok z rzędu zaufaliśmy miejscowej firmie i jesteśmy baardzo zadowoleni. Wszystkie trzy dni nurkowania były perfekcyjne! Sprzęt sprawdzony, zapasowe butle, butla ratunkowa, opiekun pod wodą, dodatkowo Rescue Diver, który nas asekurował z powierzchni, itp itd wszystko to o co najbardziej martwią się turyści chcący tam nurkować :) A i przede wszystkim coś czego większość Polaków się boi…oni naprawdę mówią w różnych językach! :) Wszyscy instruktorzy mówią płynnie po angielsku (niekiedy do tego stopnia, że Brytyjczycy się pytają skąd mają tak piekny akcent!), bardzo często po włosku, rosyjsku…a więc jedyna bariera językowa to ta, że to Polacy niestety często słabo mówią w jakimkolwiek innym języku…co jest bardzo przykre.. Co jeszcze….nie myślcie, że nurkując w Egipcie z Polską ekipą będziecie mieć na pewno polskiego opiekuna/instruktora :) szczególnie poza sezonem letnim :) Z ciekawości poszliśmy do polskiej bazy w Sharmie…i co…pani Polka pięknie nam poopowiadała o tym co już wiedzieliśmy, a jak się zapytaliśmy o instruktora to się okazało, że wszyscy Polscy instruktorzy przyjeżdżają w okresie letnim, a poza nim są jedynie miejscowi instruktorzy :) No ale to już każdy według swojego uznania….

Pierwszego dnia nurkowego pojechaliśmy na Sharks Bay, gdzie schodziliśmy pojedynczo z opiekunem pod wodę ze względu na bardzo silny wiatr i fale rozbijające się o rafy i pomost, ale daliśmy radę :) Było dosyć ekscytująco jak na początek po pół rocznej przerwie w nurkowaniu ;) Ale za to wynagrodził nam to pierwsze zejście przepiękny olbrzymi Napoleon, który płynął z nami ramie w ramie towarzysząc podczas naszego podwodnego spaceru oraz Crocodilefish :) Najgorsze było wyjście z wody , gdyż fale dobijały z wielkim impetem na rafy i trzeba było się umiejętnie wstrzelić w chwilową ciszę i wskoczyć na drabinkę do pomostu…do tego pozbywaliśmy się jacketu i płetw jeszcze w wodzie podając ekipie Desert Rose i staraliśmy się jak najsprawniej znaleźć się na lądzie :)

Drugi dzień nurkowy spędziliśmy na łodzi w rejonie Ras Muhammad wykonując trzy przepiękne nury. Przy okazji tych nurkowań mieliśmy przyjemność spotkać się z mureną, płaszczką, paroma skrzydlicami i tysiącem pięknych kolorowych rybek :)

Trzeci dzień nurkowy, Dahab! Pierwszy raz mieliśmy przyjemność wizyty w Dahabie i było warto! Zupełnie inny klimat niż w Sharmie, gdzie widać już jak mieszkają miejscowi beduini, dzieci ganiające boso po ulicach, wielbłądy mijające szybko mknące busiki, a wśród nich…dwa (bo tyle widzieliśmy) cudne miejsca dla nurków…Dahab Canyon oraz osławiony już Blue Hole. Obydwa miejsca niestety niezbyt bezpieczne jeśli ktoś zbyt mocno potrzebuje adrenaliny i za wszelką cenę chce sobie podnieść ciśnienie…w tych miejscach należy zachować rozsądek i nurkować wg swoich umiejętności…a nawet jak i one są to często osoby wpływające w Blue Hole już nie wypływają… :( My na szczęście nie mieliśmy i nie mamy zamiaru tam schodzić, ale nie omieszkaliśmy zanurkować nad tymi zapierającymi dech w piersiach miejscami! W Canyon’ie pierwszy raz w życiu widzieliśmy wielkiego żółwia! Był przepiękny! Nie można powiedzieć, że on płynął, wyglądało jakby unosił się w toni jak w powietrzu….piękne wspomnienie….niestety aparatu wtedy nie mieliśmy pod wodą :( Na koniec nurkowań zjedliśmy pyszny obiad u Beduinów na tarasie z widokiem na Blue Hole, a następnie zastała nas niespodzianka bo się okazało, że firma Desert Rose zorganizowała nam w cenie przejażdżkę na wielbłądach :) Ale mieliśmy radochę :)

Cóż…dni nurkowe się skończyły i pozostał nam snorkling przyhotelowy (Tropicana Grand Azure Resort z jej najdłuższym molo na Synaju i piękne, choć już troszkę zniszczone przez turystów rafy robiły swoje!) ale jeszcze postanowiliśmy coś więcej zobaczyć w Egipcie….Górę Mojżesza! Wszystkim, którzy czują się na siłach wchodzić całą noc 6km pod górę na wysokość 2285m n.p.m –> POLECAMY!!!!  Jedno z kolejnych najpiękniejszych wspomnień w życiu związanych z Egiptem – 6 rano i wschód słońca na górze Synaj!!!!! Ponadto góra Mojżesza to nie tylko Egipt, ale również miejsce kojarzone głownie z Biblią, bo właśnie tu Mojżesz otrzymał  od Boga DEKALOG i w tym miejscu zbudowano klasztor Sw. Katarzyny! Ech…co ja będę pisać…obejrzyjcie zdjęcia…. :)

P.S.

W celu obejrzenia prezentacji trzeba ciutkę cierpliwości na załadowanie się jej…wszystko zależy od łącza internetowego… :)

Synaj z samolotu:

%Zdjęcia %Fotografia

Plaża Hotelu Tropicana Grand Azure:

%Zdjęcia %Fotografia

Przyhotelowe rybki :)

%Zdjęcia %Fotografia

Sharks Bay i fale rozbijające się o rafę:

%Zdjęcia %Fotografia

Czekając na zejście pod wodę..

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Wyjście nie było łatwe…:

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Na łodzi w drodze do Ras Muhammad

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Kto zgadnie jak się nazywała nasza łódź? :)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Państwo Lewanowiczowie pod wodą :)

%Zdjęcia %Fotografia

Skrzydlica…jedna z wielu ;) UWAGA: nie dotykać! :)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

3 minutowy przystanek dekompresyjny na 5,5m głębokości..a w górze nasza łódź…

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Przygotowywanie się do nura – Canyon Dahab

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Cudna ekipa :) Tomek, Paulina, Adam, Magda i Mohamed!

%Zdjęcia %Fotografia

Widok na Blue Hole:

%Zdjęcia %Fotografia

Sciana śmierci na Blue Hole…

%Zdjęcia %Fotografia

Czas na przejażdżkę wielbłądami….do dziś żałujemy, że nie mieliśmy nawet 1$ przy sobie, żeby dać temu Panu, który nas oprowadzał, był bardzo miły i wbrew pozorom nie natrętny… ech..czasem naprawdę warto mieć jakieś drobne na takie sytuacje… na pewno odradzamy dawać każdemu komu popadnie..wręcz przeciwnie, bo niestety dlatego też bywają bardzo natrętni, ale jak ktoś naprawdę jest miły i pracuje z uśmiechem na ustach..to aż żal nie podziękować w ten sposób..

Przy okazji…w Egipcie naprawdę nie trzeba dawać pieniędzy w paszportach, żeby dostać lepszy pokój, czy obdarowywać wszystkich po kolei..trzeba umiaru! Pamiętajcie! A i warto się targować na każdym kroku :) To już jest w ich naturze :)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Wschód słońca na plaży hotelu Coral Sea Holiday Village

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

Przyhotelowy freediving… ;)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

(PREZENTACJA) Wejście na górę Synaj:

3 w nocy….a jeszcze kawał przed nami..

%Zdjęcia %Fotografia

5 nad ranem…czekając na wschód słońca:

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

No to teraz trzeba zejść :)

%Zdjęcia %Fotografia

SEO Powered by Platinum SEO from Techblissonline

Fotograf24.pl on Facebook