Archive for the ‘wakacje’ Category

Część z Was zapewne wiedziała z dostępnych wszem i wobec źródeł, że ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy w Tajlandii :) Zaczniemy od początku…czyli od Bangkoku…

Bangkok, a dokładnie กรุงเทพมหานคร อมรรัตนโกสินทร์ มหินทรายุธยามหาดิลก ภพนพรัตน์ ราชธานีบุรีรมย์ อุดมราชนิเวศน์ มหาสถาน อมรพิมาน อวตารสถิต สักกะทัตติยะ วิษณุกรรมประสิทธิ์, czyli Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit…..najdłuższa nazwa miasta jaką kiedykolwiek słyszeliśmy, nieprawdaż? I słusznie, gdyż jest to najdłuższa na świecie nazwa geograficzna dodana nawet do księgi rekordów Guinessa! Oznacza ona Miasto aniołów, wielkie miasto, wieczny klejnot, niezdobywalne miasto boga Indry, wspaniała stolica świata wspomaganego przez dziewięć pięknych skarbów, miasto szczęśliwe, obfitujące w ogromny Pałac Królewski, który przypomina niebiańskie miejsce gdzie rządzi zreinkarnowany bóg, to miasto dane przez Indrę, zbudowane przez Wisznu .

W Bangkoku spędziliśmy jedynie 1,5 dnia, ale staraliśmy się je spędzić jak najbardziej aktywnie, żeby jak najwięcej zobaczyć (o ile się da wiele zobaczyc w ciągu 1,5 dnia…)…Zaraz po przylocie do Bangkoku o godz. 19:00 i dotarciu do hotelu, rzuciliśmy bagaże w pokoju i wyruszyliśmy na miasto…po co marnować wieczór, jeśli można już po części zasmakować tajskiego klimatu.. ;) Pierwsze co się nam bardzo spodobało po wyjściu z lotniska były tax’ówki! A dokładnie ich przeróżne mocne kolory, światełka, niczym z filmu “Tokyo drift”! :) Dalej z hotelu poprosilismy taxówkarza aby zabrał nas w jakieś fajne wg niego miejsce, gdzie można posmakować tajskiego życia i ulicznego jedzenia……zabrał nas do restauracji, gdzie oczywiście dostałby prowizje gdybyśmy tam zjedli..gdybyśmy ;) oczywiście podziękowaliśmy Panu za podwózke…ale nie tego szukaliśmy ;) dalej poszliśmy na nogach…i w sumie zaniosły nas w całkiem fajne miejsce pod wieżą Baiyoke Tower II, gdzie i mogliśmy spróbować tajskich przysmaków, sporządzanych na ulicach, jak również obejrzeć co nieco z zycia w Bangkoku :)

Drugi dzień spędziliśmy pod znakiem zwiedzania tzw. klejnotów Bangkoku, czyli słynącej z olbrzymiego posągu złotego Buddy świątyni Wat Traimitr, dalej Wat Phra Kheo i status Szmaragdowego Buddy. Następnnym naszym przystankiem był Wielki Pałac i Wat Po – najstarsza buddyjska świątynia królewska w Bangkoku z ogromnym posągiem leżącego Buddy – naprawdę robi wrażenie! Kolejną część dnia spędziliśmy na rejsie łodzią po rzece Chao Praya i sieci kanałów prawobrzeżnej części miasta, gdzie oglądaliśmy sobie jak żyją mieszkańcy Bangkoku…szczerze..to miasto wielkich kontrastów..obok przepięknych drewnianych domów z rzeźbieniami, można spotkać ledwo trzymające się na palach 5m2 domki.. Dzień w Bangkoku skończył się po części również na statku, gdzie akurat jedliśmy kolacje, a po czym udaliśmy się na czerwoną dzielnicę Bangkoku, czyli Patpong. Krążą różne opinie o tym miejscu…ale nam szczerze mówiąc nic nie raziło…owszem są piękna Tajki no i Ladyboysi, którzy zapraszają do klubów na Ping Pong show’y itp, ale jakoś nie zauważyliśmy żeby było to nachalne do tego stopnia aby stamtąd uciekać itp…w Tajlandii podstawa to uśmiech i miły stosunek do mieszkańców :) Dzięki temu nie mieliśmy żadnych problemów aby zwiedzić na spokojnie daną dzielnicę i cieszyć się wraz z nimi nadchodzacym Chińskim Nowym Rokiem, co dość chucznie świętowałi grając na bębnach w małych uliczkach i strzelając petardami :) Z Patpong postanowiliśmy wrócić tuk tukiem…mimo, że był to kawał drogi do hotelu, kierowca się zgodził ;) Znów usmiech wszystko załatwił :) A co do przejażdżki tuk tukiem..wszystkim polecamy! Fajna zabawa! :) Choć dosc mocno wieje ;) heh

W kolejnym dniu udaliśmy się już w stronę Kanchanaburi, zaczynając o 7 rano od wodnego targu, który był jednym z najcudowniejszych naszych przeżyć w Tajlandii! Urzekł nas niezmiernie! Najpierw sama droga łodzią przez kanały aby dostać się do targu, a po drodze mijając domy rodzin, które właśnie wykonywały poranną toaletę, jadły śniadania na schodach swoich wodnych domów, dzieci chlustające się w wodzie… Później samo dotarcie na targ wodny…totalny korek! Trzeba było poważnie uważać na ręce, bo łodzie przeciskały się kompletnie ocierając się jedna o drugą nie patrząc na nic…do tego masa sprzedawców na wodzie, a najlepsze co było to smakołyki, które przyrządzali w tych swoich łódeczkach…hmmmmm pycha! Następnie zahaczyliśmy o pokaz węży, który niestety ale bardzo nas zniesmaczył…myśleliśmy, że to będzie po prostu pokaz jak każdy inny bez nie wiadomo jakich niesmacznych sytuacji…a tu…cóż ewidentne znęcanie się nad wężami :/ nie dość tego cała arena niezbyt dobrze chroniona, w pewnym momencie wąż tak skoczył, że prawie wylądował pod moimi nogami, tak że po prostu podskoczyłam i uciekłam na samą górę widowni…jak dla mnie spora przesada ten cały pokaz… Ponadto pokaz polegał na tym jak biedny Tajski mężczyzna uciekał przed jadem węży, w trakcie czego Pan prowadzący opowiadał jak to jego brat kilka lat temu w ten sposób zginął podczas pokazu bo nie zdąrzyli zabrać go do szpitala….ech.. Po drodze zahaczyliśmy również o plantacje palm kokosowych, słynny most na rzece Kwai oraz mieliśmy przyjemność przejechać się na cudownych słoniach :) Dzień zakończyliśmy w dżungli na rzece Kwai gdzie padnięci zasnęliśmy w swoim bungalowie, a małpy skakały nam po dachu :)

Ostatni dzień jaki dziś przedstawimy zaczął się o 6 rano od zwiedzenie wioski Monów…strasznie żałujemy, że byliśmy w niej jedynie kilka minut, moglibyśmy tam zagościć na dłużej gdybyśmy tylko mogli. Następnie powrót do bungalowów odbył się spływem w kapokach rzeką Kwai, co bylo naprawdę fajnym choć dłuugim doświadczeniem ;) No i cóż….nadszedł moment przejazdu do Pattaya po drodze zahaczając o park Erewan gdzie ponoć są najpiękniejsze wodospady w Tajlandii…hmm

No dobrze…chyba już nadeszła pora aby pokazać trochę zdjęc… ;) Miłego oglądania :)

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

3 lata temu…

April 27, 2010

Trzy lata temu wydarzyło się wiele istotnych w naszym życiu rzeczy…Otóż trzy lata temu wybraliśmy się ze studentami ZPAFu na fotograficzny plener majówkowy na Podlasie..Zakochaliśmy się w tamtejszych terenach, opuszczonych wioskach, cerkwiach, ciszy, spokoju, pięknych krajobrazach, lasach, domach pozostawionych 20 lat temu bez zamknięcia, a w których nadal można znaleźć łóżka, kalendarze z datą wyjazdu, buty… Podlasie na szczęście nie jest osławione przez turystów..na szczęście, bo właśnie dlatego jest tam tak cudownie…poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, zarówno młodszych jak i tych rdzennych mieszkańców, opowiadających nam historie ludzi, którzy opuścili poszczególne domy zamykając je jedynie na małe kłódki… Wtedy obiecaliśmy sobie, że wrócimy na Podlasie…jeszcze tego nie zrobiliśmy..ale na pewno zrobimy! Będąc na tamtych terenach odwiedziliśmy górę Grabarkę, którą również nazywają górą krzyży, gdzie wykonaliśmy chyba najwięcej zdjęć z całego pobytu, zachwyceni ilością i różnorodnością krzyży..różańców..tablic..

Na stronie dotyczącej góry możemy przeczytać:

“KRZYŻE WOTYWNE

Święta Góra Grabarka nazywana jest także Górą Krzyży – nazwa ta wywodzi się od krzyży ofiarnych z epitafiami pisanymi cyrylicą otaczającymi cerkiew Przemienienia Pańskiego. Krzyże stojące wokół niewielkiej, drewnianej cerkwi stały się symbolem Świętej Góry. To prawdziwy las krzyży, pośród których można jedynie przejść wąziutkimi ścieżkami.

Dziś na wzgórzu wznosi się około 10 tysięcy krzyży — drewnianych, metalowych, kamiennych, małych i wielkich.

Zostały przyniesione lub przywiezione w pielgrzymkach lub przez pojedyncze osoby czy rodziny. Zostawiają je pielgrzymi razem ze swoimi intencjami i modlitwami o zbawienie, przepraszając za popełnione zło, dziękując za otrzymane wstawiennictwo, prosząc o uzdrowienie, duchową odnowę, wyzwolenie z nałogu, o nawrócenie i wiarę dla najbliższych, o zmiłowanie nad tymi co odeszli. Niektóre są wypełnieniem złożonych Bogu przyrzeczeń lub pamiątką po ważnych wydarzeniach, a także dziękczynieniem za okazaną łaskę. Zostały ustawione w imieniu parafii, stowarzyszeń i ruchów, przez przedstawicieli różnych zawodów i instytucji. Za każdym z krzyży, i małym i dużym, kryje się żarliwa modlitwa. Monasterska kronika mieści spisane na swoich kartach wiele ludzkich dramatów i tyleż samo radości, dziękczynienia Bogu za cud doznanej łaski, tych którzy przybywali tu i przybywają, wierząc w przemieniającą moc Pana.

Krzyże tradycyjnie przynoszone są przez wiernych od setek lat. Pątnicy stawiają je obok sanktuarium przez cały rok, jednak najwięcej krzyży przybywa w przeddzień Święta Przemienienia Pańskiego. Co roku w przeddzień tegoż Święta przybywają na Górę Grabarkę prawosławne pielgrzymki z całego kraju – głównie jednak z wschodniego pogranicza Polski.

Wielu spośród pielgrzymów niesie ze sobą drewniane krzyże – większe, mniejsze i całkiem malutkie. Widnieją na nich wypisane w językach słowiańskich prośby lub dziękczynienia. Niektóre z krzyży są przystrojone polnymi kwiatami. Razem z krzyżami pielgrzymi niosą swoje codzienne trudy, cierpienia, błagania, które przedstawiają Bogu w dniu święta Spasa Zbawiciela.

Z roku na rok gęstnieje las krzyży otaczających cerkiew, jak i gęstnieje las zostawianych razem z nimi pątniczych modlitw.

Przybądź więc i Ty ze swym krzyżem…”

My również zostawiliśmy na górze swój krzyż…może jak wrócimy tam za jakiś czas odnajdziemy go..kto wie..a może już jest zastawiony setką innych krzyży…

Ze względu, że na wyprawę zabraliśmy ze sobą jedynie aparaty analogowe, aby nie popadać w rutynę cyfrową…mieliśmy trochę kłopotów z późniejszym ich wywołaniem…. Dzień po powrocie z majówki okazało się, że będziemy mieć dzidziusia…co już zadecydowało, że mogę zapomnieć o staniu godzinami w ciemni fotograficznej…nad czym baaardzo ubolewałam :( Do tego remont w domu, pozbycie się przeciekających koreksów itp itd…

Dziś…po równo trzech latach…mamy w rękach materiał, którego tak bardzo byliśmy ciekawi…oto on:

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

%Zdjęcia %Fotografia

SEO Powered by Platinum SEO from Techblissonline

Fotograf24.pl on Facebook